Najczęstsze pytania
Ile to kosztuje?
$29 w cenie premierowej, cena regularna $39 — jednorazowo. Płacisz raz, bez abonamentu. Wszystkie funkcje lokalne w cenie. Do tego 30 dni za darmo (pełne funkcje, bez karty) i 30-dniowa gwarancja zwrotu pieniędzy, jeśli kupisz i zmienisz zdanie.
Jak działa aktywacja? Czy muszę mieć internet?
Nie — aktywacja jest w pełni offline. Po zakupie dostajesz klucz licencyjny mailem. Wklejasz go w aplikacji, w Settings → License, i licencja rusza od razu. Nie ma serwera aktywacji ani żadnego zapytania do sieci: poprawność klucza sprawdza sama aplikacja, na Twoim komputerze, kluczem publicznym, który ma w sobie. Aktywujesz go choćby w samolocie.
Co się stanie, gdy okres próbny się skończy?
Okres próbny to 30 dni od pierwszego uruchomienia. Kiedy minie, nowe nagrania — dyktowanie i nagrywanie spotkań — poczekają na klucz licencyjny, ale wszystko, co masz już nagrane, otworzysz i przejrzysz jak dotąd. Blokada obejmuje to, co program ma dopiero przetworzyć — nigdy to, co leży już na Twoim dysku.
Reinstalacja albo nowy komputer — tracę licencję? Okres próbny liczy się od nowa?
Ten sam klucz aktywuje program wszędzie. Po reinstalacji albo na nowym komputerze wklejasz go w Settings → License i licencja znów działa — weryfikacja odbywa się offline, więc poza samym kluczem nic nie jest potrzebne.
Na macOS licznik dni siedzi w systemowym pęku kluczy (Keychain), więc przetrwa reinstalację — przeinstalowanie nie daje kolejnych 30 dni. Tak ma być. Na Linuksie licznik korzysta z systemowego magazynu haseł, o ile w ogóle jakiś działa; na maszynie bez środowiska graficznego i bez miejsca na sekrety może się nie zachować. Jeśli tak wygląda Twoja konfiguracja, napisz do nas.
Ile kosztują przyszłe aktualizacje?
Każda aktualizacja v1.x jest dla właścicieli darmowa — co najmniej przez obecne i następne duże wydanie macOS. Przyszła v2.0, zarezerwowana dla naprawdę dużej nowej funkcji działającej lokalnie, byłaby płatną aktualizacją ze zniżką dla właścicieli. Twoja licencja v1 nie przestanie działać nigdy — po prostu nie otwiera v2.
Technicznie Twój klucz jest przypisany do wersji głównej: klucz v1 jest bezterminowo ważny dla każdego wydania v1 i nie otwiera v2. Nie obudzisz się pewnego dnia z abonamentem.
Dlaczego nie ma logowania ani konta?
Bo Saykeep nie ma serwera i nie zbiera o Tobie żadnych danych. Nie ma gdzie się logować. Licencja to klucz, który trzymasz u siebie, Twoje dane zostają w Twoim folderze, a do nas nie trafia nic. Konto dałoby nam tylko drogę do tych danych — więc konta nie ma. Zobacz stronę prywatności.
Czy to naprawdę działa w 100% lokalnie?
Nagrania, transkrypcje i etykiety mówców — tak, zawsze: powstają na Twoim komputerze i możesz to sprawdzić. Publikujemy NETWORK.md, pełną listę połączeń, jakie aplikacja w ogóle potrafi nawiązać. Co widać dziś na łączu przy domyślnych ustawieniach, z lokalnym serwerem podsumowań? Nic ze strony modeli mowy — model, który leży już na dysku, wczytuje się z dysku, bez łączenia z huggingface.co (wersja 0.4.0 pytała o metadane przy każdym ładowaniu; poprawione w 0.4.1). Do tego codzienne sprawdzanie aktualizacji — tylko jeśli zgodzisz się na nie przy konfiguracji. Uruchom Little Snitch (macOS) albo lsof -i (Linux) i patrz. Jedyna inna droga na zewnątrz to zdalna usługa podsumowań, która dostaje tekst transkrypcji — i tylko wtedy, gdy sobie taką wybierzesz (patrz pytanie o podsumowania niżej).
Czy nagrywanie spotkań Saykeepem jest legalne?
To zależy od tego, gdzie jesteś Ty i gdzie są pozostali uczestnicy — i jest to Twoja odpowiedzialność, nie nasza. W Polsce rozmowę, w której bierzesz udział, nagrać możesz; karalne jest dopiero nagrywanie rozmów, w których się nie uczestniczy (art. 267 § 3 k.k.). Co innego, co z takim nagraniem potem zrobisz — a jeśli nagrywasz służbowo, dochodzi jeszcze RODO. Bywają też miejsca, w których obowiązuje zgoda wszystkich stron: na nagranie prywatnej rozmowy musi się zgodzić każdy jej uczestnik. Tak jest w Niemczech — nagranie czyjejś niepublicznej wypowiedzi bez zgody jest tam przestępstwem (§ 201 StGB) — i w kilku stanach USA, między innymi w Kalifornii. W pozostałych stanach i w prawie federalnym USA wystarcza zwykle zgoda jednej strony, ale kiedy uczestnicy siedzą w różnych miejscach, może zadziałać ten surowszy przepis. Sprawdź prawo tam, gdzie jesteś. To FAQ nie jest poradą prawną.
Saykeep pilnuje jednego: żeby nagrywanie było widać jak na dłoni i żeby zgoda w ogóle była możliwa. Wskaźnik nagrywania świeci przez cały czas, a przed pierwszym spotkaniem pojawia się komunikat o zgodzie, z listą krajów i stanów, o których warto wiedzieć. Samo uzyskanie zgody należy już do Ciebie.
Czy inni uczestnicy spotkania widzą, że nagrywam?
Sam z siebie Saykeep tego nie zrobi — nie wysyła do rozmowy niczego, więc nie ma jak zapowiedzieć się drugiej stronie. Za to nigdy nie ukrywa nagrywania przed Tobą: nie ma trybu ukrytego ani dyskretnego i żadne ustawienie nie gasi wskaźnika. Kiedy trwa nagrywanie spotkania, widzisz to na swoim ekranie: ikona na pasku menu, pasek stanu (czas nagrania i wskaźniki poziomu dźwięku na żywo) i karta nagrywania. Tak ma być: dzięki temu nie nagrasz nikogo przez przypadek. Uprzedzenie pozostałych to nadal Twoje zadanie — a tam, gdzie wymagana jest zgoda wszystkich stron, Twój prawny obowiązek (patrz wyżej).
Co dokładnie ląduje na dysku — i czy Saykeep umie po sobie sprzątać?
Spotkanie to folder ze zwykłymi plikami: dźwięk (Opus), transkrypcja (JSON i Markdown) oraz podsumowanie. To Ty decydujesz, jak długo zostaje dźwięk: może zostać na zawsze (tak jest domyślnie), Saykeep może pytać po każdym spotkaniu albo sam kasować nagrania starsze niż tyle dni, ile ustawisz. Bezpiecznik jest jeden: dźwięk znika wyłącznie po tym, jak powstanie transkrypcja, więc nieudana transkrypcja nigdy nie kosztuje Cię nagrania — a transkrypcji i podsumowań nic nie kasuje automatycznie. Poza tym każde spotkanie usuniesz w całości z przeglądarki nagrań, wymażesz dane Saykeep — nagrania, modele, ustawienia — z poziomu ustawień (trzeba potwierdzić, wpisując ERASE) albo uporządkujesz pliki po swojemu: leżą w Twoim folderze, w otwartych formatach.
Czy cokolwiek wychodzi z mojego komputera?
Przy normalnej pracy — nic. A pełna lista tego, co może się połączyć, jest krótka, opublikowana i możesz ją sprawdzić. Nigdzie w kodzie aplikacji nie ma telemetrii, analityki, raportowania awarii ani śledzenia tego, jak korzystasz z programu; nie ma też konta ani synchronizacji z chmurą. W praktyce zobaczysz najwyżej trzy połączenia:
2. Jeśli włączysz podsumowania: tekst transkrypcji ze spotkania idzie pod adres, który wpisujesz Ty . Zaraz po instalacji nie ma tam nic, więc podsumowania są wyłączone i nic nie wychodzi; wskaż lokalny serwer na
127.0.0.1, a transkrypcja i tak nie opuści komputera.3. Tylko jeśli zgodzisz się na to przy konfiguracji („Tak” jest zaznaczone z góry): sprawdzanie aktualizacji — najwyżej jedno zapytanie dziennie do kanału aktualizacji na saykeep.app, z numerem Twojej wersji Saykeep i niczym więcej; instaluje się dopiero, gdy na to pozwolisz.
Tyle na co dzień. Pełny, opisany wykaz — łącznie z opcjonalną ścieżką zapasową przez token Hugging Face i sprawdzeniem samego tokenu — znajdziesz w NETWORK.md na stronie prywatności. Nie musisz nam wierzyć: włącz Little Snitch i porównaj to, co widzisz, z listą. Jeśli kiedykolwiek zobaczysz połączenie, którego na niej nie ma, to błąd — daj nam znać. Aplikacją nie jest natomiast ta strona internetowa: odwiedziny na niej liczymy — na stronie prywatności piszemy dokładnie jak, łącznie z tagiem Google Analytics, który włącza się tylko za Twoją zgodą.
Czy do podsumowań potrzebuję GPU albo chmurowego API?
Podsumowania są opcjonalne, a o to, gdzie powstają, decydujesz Ty. Wskaż Saykeepowi lokalny serwer na własnym komputerze (127.0.0.1 — dopóki tego nie zrobisz, nie ma tam nic), a podsumowania powstaną w pełni offline — ta droga wymaga w miarę mocnego komputera. Albo użyj dowolnej usługi zgodnej z API OpenAI, z której i tak już korzystasz, na własnym kluczu API — wtedy do tego dostawcy trafia tekst transkrypcji (oraz opcjonalna notatka „o Tobie”, jeśli ją w ustawieniach wpiszesz) i nic poza tym. Kiedy nie wskażesz żadnego adresu, spotkania i tak się nagrają, przepiszą i dostaną etykiety mówców — wypada tylko podsumowanie. Saykeep nie ma w sobie żadnego modelu językowego i nigdy go nie pobiera.
W planach mamy też opcjonalną usługę podsumowań po stronie Saykeep — dla tych, którzy wolą nie stawiać ani nie wynajmować własnej. Jak wszystko tutaj, będzie dokładnie tym, na co wygląda: opcją. Program, który kupisz, działa bez niej dziś i będzie działał zawsze.
Na jakim silniku mowy działa — i czy lokalne rozpoznawanie jest równie dokładne jak chmurowe?
Saykeep uruchamia otwarte modele z rodziny Whisper u Ciebie na komputerze — mlx-whisper na Apple Silicon, faster-whisper na Linuksie. W teście WhisperKit opublikowanym przez Argmax (arXiv 2507.10860) modele z tej rodziny, działające na samym urządzeniu, dorównały w tym pomiarze dużym chmurowym usługom transkrypcji albo je wyprzedziły.
Idealnego modelu mowy nie ma — wszystkie potykają się na nazwiskach i żargonie. Właśnie po to jest w Saykeepie własny słownik, a transkrypcja to zwykły tekst, który możesz poprawić. Etykiety mówców (diaryzacja) wychodzą dobrze, ale nie bezbłędnie — dlatego możesz je poprawiać i nazywać po swojemu.
Jakie języki obsługuje?
Domyślnie Saykeep korzysta z modeli z rodziny Whisper, a te są wielojęzyczne — od razu obsługują kilkadziesiąt języków, w tym polski. Po polsku wychodzi to dobrze: odrobinę słabiej niż po angielsku, ale do dyktowania i do transkrypcji spotkań w zupełności wystarcza, a na nazwiskach i branżowym żargonie ratuje własny słownik. W ustawieniach możesz włączyć drugi, szybszy silnik (Parakeet, 25 języków europejskich) — sam rozpoznaje język i nie da się go ustawić na stałe, więc przy nagraniach w kilku językach zostań przy Whisperze. Najpewniej sprawdzisz to na własnych nagraniach: 30 dni za darmo, bez karty.
Ile miejsca na dysku zajmują modele?
Licz się z kilkoma gigabajtami. Modele pobierają się raz, przy pierwszym uruchomieniu, z widocznym paskiem postępu, i wszystkie są wypisane w NETWORK.md — ile dokładnie zajmą, zależy od modelu, który wybierzesz w ustawieniach.
Dlaczego na wyciągu z karty widzę „LEMSQZY*”?
Sprzedaż prowadzi Lemon Squeezy, nasz merchant of record (formalny sprzedawca) — to oni przyjmują płatność kartą i rozliczają VAT oraz podatki od sprzedaży, więc na wyciągu widnieje ich opis, nie nasz. Na Twoją 30-dniową gwarancję zwrotu pieniędzy nie ma to żadnego wpływu. Po zwrot pieniędzy napisz na support@saykeep.app.
Co się stanie, jeśli Saykeep zniknie?
Nic się nie zepsuje. Twoja licencja weryfikuje się offline — nie ma serwera aktywacji, który mógłby kiedyś zniknąć. Nagrania, transkrypcje i podsumowania to zwykłe pliki w Twoim własnym folderze, w otwartych formatach (dźwięk Opus, transkrypcje w JSON i Markdown), które odczytasz bez nas. Nie ma chmury do wygaszenia ani abonamentu do anulowania. Kupiony program zostaje Twój.
Jakie są wymagania systemowe?
macOS 14.2 lub nowszy na Apple Silicon — tyle potrzebuje poświadczona przez Apple aplikacja na Maca. Linux i Windows: jeszcze nie ma czego pobierać, szczegóły na stronie pobierania. Znany problem na macOS: rozpoczęcie albo zakończenie rozmowy w innej aplikacji do rozmów, kiedy trwa nagrywanie, potrafi uciszyć dźwięk na Twoim Macu na kilka minut — raz zdarzyło się, że na dziesięć — zanim macOS dojdzie do siebie. Najpierw zatrzymaj nagrywanie. A jeśli już się to zdarzy, dotyczy to całego komputera, nie samego Saykeep — inne aplikacje też mogą stracić dźwięk — i ponowne uruchomienie Saykeep zwykle nie pomaga. Skutecznie odblokowuje dopiero sudo killall coreaudiod, o które sama aplikacja prosi, gdy wykryje ten stan.